design by gingery
Spis gier dodanych na bloga :
Akcji:
Medal of Honor - Respev Edition
Przygodowe:
Harry Potter i Kamien Filozoficzny PL
Harry Potter i Komnata Tajemnic PL
Indiana Jones and The Emperor's Tomb
RPG:
Baldur's Gate 2 - Nowa Extra Klasyka
Icewind Dale + Heart of Winter + Trials of Luremaster PL
Icewind Dale 2 - Nowa Extra Klasyka
Star Wars Knights of The Old Republic PL
Strategiczne:
Age of Empires II + The Conquerors PL
Age of Wonders II : Tron Czarnoksieznika PL
Commandos 3: Destonation Berlin
Fallout Tactics : Bractwo Stali - Nowa Extra Klasyka
Heroes of Might and Magic III - Złota Edycja - Nowa Extra Klasyka
Jagged Alliance 2: Wildfire PL
Jagged Alliance 2.5 : Unfinished Bussines PL
Kozacy Europejskie Boje + Sztuka Wojny PL
Settlers III + Misja Amazonek PL
Władca Pierścieni: Wojna o Pierścień PL
Wyścigowe:
skomentuj (0)
Piąta część najpopularniejszej na świecie rajdowej serii z firmy
Codemasters, promowanej imieniem i nazwiskiem słynnego kierowcy zawodów
World Rally Championship (WRC) - Colina McRae. Główną oś zmagań w Colin
McRae Rally 2005 stanowi rozbudowany tryb Kariery, w którym rozgrywkę
rozpoczynamy jednej z niższych klas światowych rajdów, by z czasem
awansować do grona czołowych kierowców. Wirtualną jazdę możemy szkolić
w 20 rodzajach imprez rajdowych o różnej randze - m.in. Championship,
Challenge, Cup, SuperCup oraz Shield.
Zmagania na kolejnych odcinkach tras rajdowych odbywają się w
następujących kategoriach: 2-Wheel Drive, super 2WD, 4-Wheel-Drive, 4WD
Classic (i innych). Najciekawiej wygląda oczywiście rywalizacja w
klasie samochodów z napędem na cztery koła (4WD championship). Twórcy
Colin McRae Rally 2005 zaimplementowali również tryb rozgrywki
wieloosobowej (do 8 graczy rywalizujących jednocześnie).
Do gry przeniesiono modele ponad 30 autentycznych, licencjonowanych
samochodów, m.in. Volkswagen Golf MK5, Toyota Celica GT-FOUR, Lancia
Stratos, Alfa Romeo 147 GTA, Alfetta GTV Turbodelta, Mitsubishi Lancer
Evo VIII, Peugeot 206, 205 T16 Evo2 oraz VW Beetle RSi.
Poszczególne rajdy umiejscowione zostały w dziewięciu krajach (do już
znanych: Wielkiej Brytanii, Szwecji, Stanów Zjednoczonych, Finlandii,
Australii, Hiszpanii, Grecji i Japonii dołączyły teraz Niemcy). Każda
trasa podzielona została na osiem odcinków (plus odcinki testowe i
specjalne), wzdłuż których ustawiono w pełni animowanych kibiców.
Usprawnienia nie ominęły silnika graficznego serii, a zwłaszcza
interakcji z obiektami znajdującymi się na trasie przejazdu (na które
narzekała pewna grupa wirtualnych kierowców). Jeżeli zbyt agresywna
jazda doprowadzi do kolizji np. z drzewem, to - oprócz uszkodzeń
widocznych na samochodzie - na drzewie pozostanie ślad po zderzeniu,
zaś z gałęzi polecą liście. Każdą kolizję dodatkowo „okraszono” efektem
rozmycia ekranu (blur), trwającym kilka sekund (podnosi to realizm
rozgrywki). Nie należy również zapominać o poprawie pracy kamer
(powrócił wyczekiwany przez wielu graczy widok „znad silnika” pojazdu).
Dopracowany model zniszczeń pozwala na dostrzeżenie nawet drobnych
zadrapań samochodu, zaś sytuacje z odpadającymi częściami zewnętrznymi
obserwujemy niemal cały czas (jak w Colin McRae Rally 04).

The Lord of the Ring: War of the Ring to strategia czasu rzeczywistego
bazująca na twórczości J.R.R. Tolkiena, a dokładniej na jego
najsłynniejszym dziele, czyli „Władcy Pierścieni”. Zadaniem gracza w
The Lord of the Ring: War of the Ring jest opowiedzenie się po jednej
ze stron zaistniałego konfliktu, tj. po stronie dobra walcząc ramię w
ramię z krasnoludami, elfami i ludźmi lub po stronie sił ciemności
mając za swych sprzymierzeńców Saurona, Nazgule czy też paskudnych
orków, i przejęcie kontroli nad całym Śródziemiem.
Grając po stronie dobra gracz ma do wykonania szereg misji (coś na
kształt tych znanych z Warcraft III: Reign of Chaos), w których w
większości przypadków do dyspozycji otrzymuje z góry predefiniowaną
drużynę kilkunastu postaci. Opowiadając się po stronie zła, gra już
bardziej przypomina typowego RTS-a i grający musi z kolei wykazać się
umiejętnością dowodzenia znacznie większymi siłami, składającymi się z
dziesiątek podległych mu jednostek.
Akcja gry rozgrywa się w całości na obszarze Śródziemia, na terenach
znanych z trylogii, w tym m.in.: Iron Hills, Mirkwood, Dol Guldur oraz
Lothlórien. Uczestniczymy również w słynnych bitwach jak choćby w
bitwie o Helmowy Jar. W grze występują specjalne jednostki (m.in.:
Aragorn, Gandalf, Gollum czy Saruman) posiadające szereg
indywidualnych, unikalnych zdolności, m.in.: zwiększanie morale
żołnierzy i tym samym szansy na odniesienie zwycięstwa czy ataki
specjalne o ogromnej sile rażenia. Wraz z postępami w kampanii postacie
te zdobywają doświadczenie i zwiększają swe umiejętności.
* Gra wykorzystuje nowoczesny „silnik”, pozwalający generować wysokiej
jakości, bogatą w szczegóły grafikę 3D. Widzimy tu wysokiej jakości
tekstury, realistycznie wyglądające cienie, przesuwające się po niebie
chmury, grę świateł, itp.
* Jednostki zdobywają doświadczenie podczas walki.
* Ukształtowanie terenu w dość znaczny sposób wpływa na przebieg i wynik walki.
* Poziom trudności automatycznie dopasowujący się do możliwości gracza,
np. zależny od szybkości z jaką produkuje on swoje jednostki.
* Możliwość gry wieloosobowej do ośmiu osób równocześnie w kilku trybach: Razing, Survival, Catapult, Famine i Control.
* Kampanie przeznaczone zarówno dla trybu pojedynczego gracza jak i rozgrywki wieloosobowej.

Unikatowa kolekcja spod znaku Respev Edition zawiera oryginalną,
bestsellerową i entuzjastycznie przyjętą grę Medal of Honor Allied
Assault oraz dwa hitowe rozszerzenia Medal of Honor Allied Assault
Spearhead i Medal of Honor Allied Assault Breakthrough, a także
rozmaite dodatki.
Po raz pierwszy możecie wkroczyć do walki z kompletnym zestawem Medal
of Honor Allied Assault, zamkniętym w jednym pudełku. Dzięki Medal of
Honor Allied Assault Respev Edition, pole Waszego wirtualnego działania
podczas II Wojny Światowej obejmuje tereny europejskie i północne
ziemie afrykańskie. Począwszy od lądowania w Normandii na plaży Omaha
do ofensywy berlińskiej stajecie przed sposobnością prowadzenia batalii
w mnóstwie różnorodnych misji dla trybu single-player i multiplayer w
ramach produktu, który został okrzyknięty przez wielu najlepszą w
historii grą typu FPS (First Person Shooter). Za sprawą
bezprecedensowej zgodności z realiami IIWŚ i epickiej atmosfery o
charakterze filmowym, Medal of Honor Allied Assault Respev Edition,
przenosi Was w centrum operacji militarnych z lat 1939-1945, jakiego
jeszcze wcześniej nie znaliście!
Wy nie gracie, Wy zgłaszacie się na ochotnika!

Sid Meier's Pirates! to nowa, przygotowana z myślą o wymaganiach graczy w XXI wieku, wersja hitu z lat 80-tych ubiegłego stulecia o tym samym tytule. Podobnie jak pierwowzór z dawnych lat, jest to mieszanka elementów zręcznościowych, przygodowych i cRPG osadzona w czasach gdy wszelakiej maści piraci królowali na Karaibach. Gracz ma niepowtarzalną okazję stać jednym z owych zawadiaków i swymi czynami na stale wpisać się w karty historii. Tak samo jak w pierwszych Piratach, tak i w nowożytnej wersji autorzy (notabene w tym i sam Sid Meier) zafundowali nam rozgrywkę otwartą, niemal bez ograniczeń (gra kończy się, gdy zechcemy po prostu odejść na emeryturę). Możemy żeglować posiadanym okrętem, bądź flotą, w dowolnym, wybranym przez siebie kierunku, plądrować miasta, zatapiać napotkane konwoje handlowe, czy nawet oferować swe usługi ówczesnym potęgom kolonialnym: Anglii, Francji, Holandii czy Hiszpanii. Sid Meier's Pirates! zasadniczo składa się z kilku mini-gier, które czynią ją wyjątkową na tle, co by nie mówić niezbyt licznej konkurencji (temat piractwa morskiego, o dziwo nie jest zbyt ostro eksploatowany przez twórców gier). Mowa tu o:
sterowaniu swym okrętem, bądź też flotą, unikaniu sztormów, wymykaniu się wrogim okrętom wojennym, itp.,
zatrzymywaniu się w portach, gdzie uzupełniamy zapasy, rekrutujemy załogę, naprawiamy okręty, sprzedajemy łupy, wysłuc***emy lokalnych plotek, czy bierzemy misje do wykonania (wszystko załatwiamy dzięki specjalnemu menu),
odwiedzaniu wpływowych gubernatorów i podnoszeniu swego statusu społecznego w odniesieniu do konkretnej monarchii,
toczeniu zaciekłych batalii morskich, tj. manewrowaniu okrętem, ostrzeliwaniu wrogich statków z dział, abordażu, itp.,
walce wręcz na szpady na pokładach okrętów lub na lądzie (wiele ruchów specjalnych),
wydostawaniu się z więzień, unikaniu strażników czy przemykaniu przez labirynty portowych uliczek (do więzienna trafiamy np. po tym jak przegramy bitwę morską),
poszukiwaniu legendarnych, zakopanych w nieznanych nikomu miejscach, skarbów (zbieranie kawałków starych map),
dowodzeniu oddziałami piratów w atakach na porty i miasta (uproszczony interfejs typowy dla RTS-ów),
...i w końcu na adorowaniu i rozkochiwaniu w sobie córek gubernatorów (m.in. czyny bohaterskie, zaloty, tańce).
Jak widać z powyższego opisu zasadniczo mamy tu do czynienia z niemal tą samą grą, co blisko 20 lat temu, rzecz jasna nieco bardziej rozbudowaną i dopracowaną. Największą zmianą jest zaś nowy engine graficzny, jak przystało na obecne czasy, trójwymiarowy. Oprawa wizualna jest bardzo estetyczna i przyjemna dla oka, wszystko zaś zostało zrealizowane na XVII-XVIII modłę, aczkolwiek w charakterystycznym stylu, można powiedzieć, nieco kreskówkowym. Mamy więc autentycznie wyglądające statki, czy ludzi ubranych w ubrania w stylu z tamtych czasów.
W grze pojawiają się również specjalne przedmioty, jak lepsza szabla czy też barometr, dzięki którym wzrastają nasze umiejętności walki czy żeglowania w trudnych warunkach. Spotykamy też wyspecjalizowanych członków załogi, przez co wzrasta skuteczność ostrzału (w przypadku artylerzystów) oraz innych parametrów wpływających na możliwości okrętu.
Starzy wyjadacze, pamiętają zapewne jeszcze jeden, bardzo charakterystyczny aspekt dawnych Piratów. Mowa tu o zaginionych członkach rodziny, których poszukujemy przez całą swą przygodę oraz o niegodziwym i okrutnym piracie, jaki odpowiada za śmierć naszych rodziców. Oczywiście nie mogło tego zabraknąć w nowej edycji gry i jak najbardziej, jest to też jej istotnym elementem.
Tomb Raider: Legend to siódma już odsłona legendarnej serii przygodowych gier akcji z seksowną panią archeolog, Larą Croft w roli głównej. Po niewątpliwej klapie, jaką okazała się cześć poprzednia Tomb Raider: The Angel of Darkness, produkcję tejże powierzono zespołowi developerskiemu Crystal Dynamics, producentowi takich gier jak Legacy of Kain: Blood Omen 2, czy Legacy of Kain: Defiance.
Autorzy tej części zdecydowanie zrywają z koncepcją gry zaproponowaną w The Angel of Darkness, dając w zamian rozgrywkę znaną z części pierwszej, co też ujawnia się w osobie Toby’ego Garda, oryginalnego twórcy Tomb Raidera, zatrudnionego przez Crystal Dynamics w charakterze „lead character designer”. Wracamy więc do eksploracji zapomnianych przez Boga katakumb, odkrywamy ukryte tam starożytnie tajemnice i omijamy czyhające tam pułapki. Na tym jednak nie koniec. Autorzy zadbali o to, by gracz nie mógł narzekać na nudę i monotonię, dlatego też Lara odwiedzi różne egzotyczne miejsca, dżunglę i ośnieżone szczyty górskie. Trafi również do Kuala Lumpur w Malezji, gdzie skoczy z Petronas Towers, najwyższego budynku świata.
Nowa część to kolejny raz zmodyfikowana Lara. Oczywiście nadal na ekranie widzimy seksowną, długonogą kobietę, ale zmianie uległy jej rysy oraz ogólnie proporcje ciała (m.in. mniejszy biust). Starano się urealnić bohaterkę i uczynić jej ruchy naturalniejszymi, co przełożyło się na zastosowanie w jej modelu około 10 tyś polygonów (poprzednio 4400), opracowanie nowych animacji ruchu oraz sugestywną mimikę twarzy. W czasie gry po raz pierwszy widzimy całą gamę gadżetów i broni, jakie nosi przy sobie Lara. Mowa tu zarówno o legendarnych dwóch rewolwerach, ale i także o innych gadżetach przyczepionych do jej pasa biodrowego, m.in.: lornetka, granaty, latarka, urządzenie komunikacyjne, czy zaczepy magnetyczne. Zmodyfikowano również nieco system sterowania oraz dodano szereg nowych ruchów jakie może wykonać nasza archeolog.
Grę wyposażono w nowy trójwymiarowy engine, który zgodnie z zapewnieniami autorów, generuje ładniejszą i dużo bardziej szczegółową grafikę niż to miało miejsce w częściach poprzednich. Dużą jego zaletą jest spora interaktywność świata, co objawia się także widocznymi zabrudzeniami ubrania Lary, jego zmoczeniem itd. Całość dopełniają realistyczne przedstawione warunki atmosferyczne.


Druga część bardzo ostrych i jednocześnie bardzo kontrowersyjnych
wyścigów samochodowych, w których można śmiało powiedzieć, krew leje
się gęsto. Carmageddon diametralnie różni się od innych wyścigów czy
rajdów samochodowych. Celem pierwszorzędnym gry jest destrukcja, a
dopiero drugim kończenie wyścigów i awansowanie do dalszych zmagań.
Idąc dalej, wygranej w zawodach nie osiągamy przejeżdżając linię mety
jako pierwszy, lecz w zależności od ustawień, np. rozjeżdżając
największą liczbę przechodniów czy dokonując największych zniszczeń. W
grze możemy prowadzić 20 różnych samochodów, każdy o innej
charakterystyce jazdy, pojemności silnika, hamulcach, itp. Każdy z nich
może być ulepszany przez ponad 90 najróżniejszych power-up’ów, broni i
gadżetów, m.in. miotacze płomieni, miny i dopalacze. Podczas
karkołomnych wyczynów samochody ulegają stopniowemu zużyciu i
zniszczeniu. Możemy je na bieżąco naprawiać - oczywiście wszystko jest
kwestią odpowiedniej ilości gotówki przyznawanej za osiągnięcia w
destrukcji.
Wyścigi rozgrywają się na 32 trasach umiejscowionych w ośmiu
różnorodnych lokacjach, każda z sekretnymi miejscami i elementami. Na
każdej trasie napotkamy na ponad 150 typów pieszych i nie mniej liczną
grupę zwierząt (psów, kotów, owiec, itd.) - każdy z nich jest
potencjalnym celem i źródłem kredytów. Pewnym utrudnieniem jest A.I.
komputerowych ludzi, którzy starają się uciec i ukryć przed
nadjeżdżającym pojazdem. Carmageddon 2 został wyposażony w całkowicie
trójwymiarową grafikę.

Carmageddon to gra, która przeszła do historii dzięki ogromnej
grywalności i brutalności. Zwykłe wyścigi samochodowe, mimo że są
sportem ekscytującym i niebezpiecznym, nie dają graczom naprawdę tego
czego oczekują. Na szczęście powstał Carmageddon, który pozwolił
kierowcom zjechać z wytyczonej trasy na chodnik i rozpocząć demolkę
:->. Czerwona twarz, łysego kierowcy siedzącego za kierownicą i
szczerzącego zęby w szatańskim uśmiechem, należy do kultowych już
symboli gry. Sama tematyka produktu była jego świetną reklamą, reszty
dokonały media, które przynajmniej kilka morderczych incydentów (typu
nastolatek za kierownicą rozjeżdża pieszych) przypisywały owej grze, a
sprawę odpowiednio nagłaśniały.

Zeus: Pan Olimpu jest już szóstą grą z doskonałej serii strategii
ekonomicznych firmy Impressions Software. Tym razem twórcy Caesara i
Faraona przenoszą gracza w świat starożytnej Grecji, pełen bohaterów,
bogów i mitologicznych stworzeń. Możemy: budować legendarne miasta
(Ateny, Sparta), śledzić ich rozwój, zakładać kolonie, podbijać nowe
krainy, handlować z sąsiadami. Możemy także poprowadzić prawdziwych
bohaterów, którzy bez lęku walczą z potworami, plądrują tajemnicze
ruiny i dowodzą w najważniejszych bitwach. Scenariusze osadzone są w
mitologicznej Grecji. Polska lokalizacja gry doczekała się rekomendacji
Ministerstwa Edukacji Narodowej jako materiału dydaktycznego do nauki
historii na poziomie gimnazjum i szkoły ponadpodstawowej.

SimCity 3000
to kolejna odsłona znanej serii firmy Maxis symulującej życie wielkich
metropolii. Zadaniem gracza podobnie jak w poprzedniczkach jest budowa
miasta od podstaw, lecz tym razem poziom skomplikowania i zależności
rządzących miastem wzrósł. Do naszych obowiązków należy dosłownie
wszystko co z wiązane z bytowaniem ludzi. Musimy zapewnić mieszkańcom
odpowiednie warunki sanitarne, dostarczyć wodę i prąd, wybudować szlaki
komunikacyjne, parki, budynki, stworzyć i opłacać służby komunalne,
Policje, Staż Pożną, ustalać budżet - ogólnie „masa” roboty.
Doradcy i eksperci służący pomocą i radą w określonych sytuacjach.
Szereg niespodziewanych katastrof nawiedzających miasto, trzęsienia ziemi, tornada, itp.
Możliwość handlowania z sąsiednimi miastami.
Możliwość zaimportowania swojego ulubionego miasta z SimCity 2000.
Trójmiarowa grafika, możliwość kilkustopniowego powiększania widoku.
Różnorodne style architektoniczne począwszy od charakterystycznej
architektury Londynu po rozmach i skalę nowojorskiego Manhattanu.

Rayman Raving Rabbids to kolejna odsłona klasycznej serii animowanych
gier zręcznościowo-platformowych z zabawnym Raymanem w roli głównej.
Tym razem kolorowa kraina tytułowego bohatera została zaatakowana przez
niezliczone zastępy szalonych królików z kosmosu. Naszym celem jest
przechytrzenie futrzaków i uratowanie świata przed „zakróliczeniem”.
Jak słusznie można się domyślać, motywy parodiujące przewijają się
przez RRR dość często.
Gryzonie już od dawna szykowały się do realizacji swoich inwazyjnych
zapędów, z rozmysłem konstruując i dopracowując w podziemnych
laboratoriach plan ataku. Ostatnie lata spędziły na intensywnym
rozmnażaniu się, mając zapewne w pamięci zasadę „nec Hercules contra
plures” („nawet Herkules nie pomoże przeciw wielkiej liczbie”). Całe
szczęście, nasz bohater Herkulesem nie jest, toteż owo powiedzonko go
nie dotyczy – nie z takimi problemami Rayman dawał już sobie w
przeszłości radę, oczywiście, korzystając z drobnej pomocy ze strony
gracza. Tym razem nasz ulubieniec zostanie bezceremonialnie porwany i
rzucony (dosłownie) na arenę sportową, gdzie na oczach króliczej braci
będzie samotnie zmagać się z wszelkimi zadaniami, jakie małym paskudom
przyjdą do głowy. Oczywiście, nie byłby sobą, gdyby równocześnie nie
kombinował nad sposobem ucieczki, do czego wydatnie przyczynią się
zdobywane przezeń trofea w postaci przepychaczy toaletowych.
Ta część przygód naszego ulubieńca wyjątkowo nie jest typową
platformówką, ale serią sympatycznych minigierek, w których każdy
znajdzie coś dla siebie. Są to bowiem zarówno emocjonujące strzelanki i
wyścigi, jak i gry siłowe czy wymagające precyzji, zręczności i
refleksu, a nawet poczucia rytmu i słuchu muzycznego. A wszystko to
podane w oryginalny i zabawnych sposób, wydobywający z niestrudzonego
Raymana nawet najmniej spodziewane talenty, jak np. taneczny! Żywiołowe
futerkowce kochają bowiem tańczyć i ubóstwiają różne gatunki muzyczne
(rock, pop, hip-hop, disco). Rayman może zaś korzystać z zasobów
garderoby i przebierać się w stosowne kostiumy, by następnie wskoczyć
na parkiet i dosłownie oszołomić publikę umiejętnościami bywalca
dyskotek. Nie zawsze jednak jest tak milutko. Nie da się bowiem uniknąć
bezpośrednich starć z króliczymi hordami, podczas których niestrudzone
futrzaki w zatrważających ilościach atakują z powietrza, lądu a nawet
spod wody. Wśród króliczych zastępów wyróżniamy kilka rodzajów
demonicznych gryzoni, przy czym każdy odznacza się różnymi cechami
szczególnymi (wielkością, kolorem, rodzajem uzbrojenia) i jest groźny
na swój sposób.
Cała rozgrywka umiejscowiona jest w niezwykle barwnym, bajkowym
świecie, gdzie poruszamy się zarówno po otwartych przestrzeniach jak i
w obrębie małych ograniczonych lokacji. Szata graficzna utrzymana jest
w rysunkowym stylu, charakterystycznym dla filmów animowanych. Program
nie daje nam zbyt wiele swobody w wyborze wyzwań, co owocuje pewną
liniowością akcji. Jednakże, dotyczy to tylko wątku głównego, natomiast
po nastawionych na rywalizację i współdziałanie trybach pobocznych,
możemy poruszać się z pełną dowolnością. Poprawiając swoje wyniki,
zdobywamy punkty, których stosowna ilość odblokowuje liczne bonusy w
postaci komicznych filmików z życia królików. Humor, piękne animacje i
feeria barw to prawdziwe atuty tego tytułu. Ucieszy to zapewne
młodszych użytkowników, gdyż to przede wszystkim do nich skierowana
jest omawiana pozycja.

Greyhawk: The Temple of Elemental Evil to gra z gatunku cRPG bazująca
na klasycznym module Advanced Dungeons & Dragons (pen-and-paper) z
1985 roku zatytułowanym „The Temple of Elemental Evil”. Akcja gry
komputerowej rozgrywa się w tych samych warunkach i tym samym otoczeniu
jak to miało miejsce w oryginalnym module, tj. w świecie Oerth, i
rozpoczyna się w momencie, w którym drużyna bohaterów przybywa do
wioski Hommlet. W zależności od tego czy nasza drużyna ma charter zły,
dobry, neutralny, chaotyczny, itp. (dziewięć możliwości) zmienia się
powód, dla którego przybywa akurat w to miejsce - może trafić do
Hommlet bo jakiś potężny NPC zlecił jej wykonanie pewnej misji czy też
przywiodła ją tu mapa znaleziona gdzieś w podziemiach. Dalej zaś czeka
już walka z siłami zła, w tym i eksploracja ruin tytułowej świątyni.
Na samym początku przygody możemy stworzyć pięcioosobową drużynę,
jednakże w czasie gry można przyłączyć kolejnych trzech NPC-tów. Przy
czym gracz może bezpośrednio kontrolować tylko pięć bazowych postaci, a
trzy pozostałe, pomimo tego, że stanową część drużyny i uzyskują
doświadczenie, są niezależne. Maksymalnie nasza grupa śmiałków może się
składać z ośmiu postaci. Gra komputerowa Greyhawk: The Temple of
Elemental Evil, w odróżnieniu od papierowego protoplasty zaopatrzona
została w zasady najnowszej edycji systemu D&D, tj. 3,5. Znaczy to
że znajdziemy tu niemal wszystkie aktualne umiejętności, monstra,
zaklęcia, przedmioty, itd.
Turowy system walki, ponad 200 czarów które można rzucić, ponad 50
specjalnych ciosów czy wyczynów związanych ze specjalnymi
umiejętnościami klasy postaci i zdobytym doświadczeniem.
Około 20 zdolności, w tym: Appraise, Bluff, Concentration, Diplomacy,
Disable Device, Escape Artist, Gather Information, Heal, Hide,
Intimidate, Listen, Move Silently, Open Lock, Perform, Pick Pocket,
Search, Sense Motive, Spellcraft, Spot, Wilderness Lore.
Nowoczesny engine graficzny, pre-renderowane tła, trójwymiarowe modele
postaci, szereg nowoczesnych efektów graficznych, które mają
uatrakcyjnić takie czynności jak np. rzucanie zaklęć.
Ponad sto różnych bestii, począwszy od goblinów, a skończywszy na potężnych gigantach i demonach.
Setki postaci pobocznych (NPC-tów), w tym szereg tych które mogą
przyłączyć się do drużyny. Każda z własną historią, systemem wartości,
itp.
Główny wątek fabularny obliczony na około 30-40 godzin rozrywki.
Ponad 50 questów nie powiązanych z główną fabułą gry.
Ponad 20 różnych zakończeń gry zależnych od decyzji i wyborów, których dokonał grający.

Cztery tysiące lat przed powstaniem Imperium Galaktycznego, setki
rycerzy Jedi pogrążonych było w walce z okrutnymi wyznawcami kultu
Sith. Jesteś ostatnią nadzieją rycerzy Jedi. czy zdołasz ujarzmić
potęge Mocy dążąc do ocalenia Republiki? Czy dasz się zwieść Ciemnej
Stronie? Bohater czy złoczyńca, obrońca czy zdobywca... Ty i tylko Ty
zadecydujesz o losie całej galaktyki.

Alien Nations II ma do zaoferowania trzy rasy: pięknych, a zarazem
walecznych Amazonek, sympatycznie wyglądających Pimmonów oraz
żuko-podobnych (czy coś w tym rodzaju) Sajikisów. Każda z wyżej
wymienionych nacji, prócz wyglądem, co jest niewątpliwe rzeczą
oczywistą, różni się jeszcze architekturą, religią oraz sposobem walki.
Dodatkowo, każdy Twój poddany posiada własny charakter, imię, a nawet
upodobania, co jest niewątpliwie ważną rzeczą, jeżeli chcesz kierować
narodem, który będzie stał za Tobą murem jeśli zajdzie taka potrzeba.
Ciekawostką w Alien Nations II jest również to, że nie musisz się już
martwić o produkcję nowych ludzi. Tak! Twoi poddani, niezależnie od
rasy, którą kierujesz, sami łączą się w pary, wynajmują domek i wydają
potomstwo, którym będziesz musiał się zatroszczyć jak dorośnie,
niezależnie, czy zostaniem naukowcem, tragarzem, a może pijaczkiem. W
tym momencie tylko od Ciebie zależy, czy poślesz swoje dziatki do
szkoły, by później reprezentowały Twój naród z dumą. W każdej nacji
masz do wyboru 28 profesji, w których możesz szkolić swoich poddanych,
rozpoczynając od tragarza, przechodząc przez policjanta, a kończąc na
kapłanie, który dba o morale naszych milusińskich. Faktem jest to, że
każda wyszkolona przez nas postać do pełni szczęścia potrzebuje
kwaterunku, miejsca pracy, w którym może wykorzystać wcześniej zdobytą
wiedzę oraz obfitej w pokarm karczmy, do której nasi poddani udadzą się
w porze popołudniowej, aby zaspokoić swój głód i pragnienie. W drugiej
części Alien Nations nie będziesz kierował osobiście każdą z jednostek,
gdyż będą one na tyle inteligentne, że same sobie poradzą, co jest na
pewno atutem w tym tytule. A gdy już wykonają swoją powinność, wraz z
zachodem słońca pójdą grzecznie do swoich domków, by nabrać sił przed
dniem jutrzejszym, w którym to muszą pracować na dobro narodu, który
ich karmi i broni. Programiści z JoWooda duży nacisk położyli w tej
grze na realizm. Tak więc jeżeli przez długi czas nie będziesz
opiekował się choćby jednym z mieszkańców, to pewnego pięknego dnia
zapragnie on zostać przestępcą i napaść na jednego ze swoich rodaków,
czy też okraść pobliski magazyn, gdzie przechowywana jest żywność na
czarną godzinę. Wtedy będzie potrzebny tylko i wyłącznie policjant, by
takiego delikwenta doprowadzić do porządku w posterunku policji. Jak
widać, każda postać w naszym narodzie może nam przysporzyć dumy, jak i
również wstydu. Swoje zdolności strategiczne oraz ekonomiczne będziesz
miał okazję sprawdzić na trzech, jak już wspomniałem, rasach w
samouczku (który polecam spotykającym się z Alien Nations II po raz
pierwszy), trybie kampanii oraz opcji multiplayer. Szata graficzna w
tym tytule stoi niewątpliwe na bardzo wysokim poziomie. Grafika jest
perfekcyjnie dopracowana i bogata w szczegóły, co zresztą widać przy
opcji zbliżenia na obiekt w postaci domu, drzewa czy choćby trawy, gdy
zobaczymy kompletny brak pikseli. Dźwięk również nawet na trochę nie
odbiega od poziomu całości. W każdym budynku pracy usłyszysz
charakterystyczne odgłosy; gdy najedziesz kursorem (wraz z pomocną
funkcją przybliżenia) na postać, dajmy na to, dziecka, do Twoich uszu
dobiegnie charakterystyczne gaworzenie. Muzyka także tworzy
niezapomniany klimat, który wciąga jak magnes, i sprawia, że jeszcze
większą uwagę poświęcamy swojemu narodowi. Grę Alien Nations II,
autorstwa firmy JoWood, mogę z czystym sumieniem polecić wszystkim
fanom wszelkiej maści strategii oraz tym, którzy tematem strategicznym
dopiero zaczynają się interesować. Gra z początku może nie jest łatwa i
trochę za wolna, gdyż trzeba zagospodarować naprawdę dużo wolnego
czasu, by rozbudować miasteczko, ale później włożony w ten tytuł czas
zwróci się nam świetną i wciągającą zabawą na długie jesienne tygodnie.
Dodatkowym atutem, przemawiającym za kupnem tego produktu, jest
podkładka pod mysz z motywem tej gry (dołączona bezpłatnie do gry),
obszerna instrukcja oraz pierwsza część kultowej już gry Alien Nations.
A wszystko to za niewygórowaną cenę. Jeszcze raz zapraszam do
zapoznania się bliżej z tym tytułem - naprawdę warto.

